Szkocja jest piękna
Najpierw Amsterdam z dzielnicą czerwonych latarń. Potem promem, przez Morze Północne, do portu Newcastle i stamtąd drogą na północ do celu - czyli Szkocji. W kraju należącym do Wielkiej Brytanii, ale z pewną samodzielnością - szkocki funt, parlament, oświata, kultura, zdrowie - odwiedziliśmy stolicę - Edynburg z zamkiem, w którym są regalia szkockich władców, przejechaliśmy słynnym Forth Road Bridge. Zobaczyliśmy Fort William, Fort Augustus, wyspę Skye z pięknymi widokami na otwarte morze, zamek Eilean Donan. Zwiedzaliśmy w Pitlochry /nie tylko!!!/ destylarnię whisky. Na jeziorze Loch Ness szukaliśmy potwora. Smakowaliśmy regionalną potrawę z baraniny i smażoną rybę. Przejechaliśmy przez dolinę Glencoe, której nazwa w języku gaelickim oznacza ‘Dolina Łez’. Glencoe ma opinię jednaj z najbardziej malowniczych dolin w Szkocji. Jej urok został doceniony przez filmowców. Zagrała w filmie „Harry Potter i więzień Azkabanu” oraz w najnowszych przygodach Jamesa Bonda - „Skyfall”, zatrzymaliśmy się przy pomniku komandosów. Zwiedziliśmy zamek Sterling, który słynie ze swojego pięknego położenia. W zamku tym koronowano i chrzczono królów i królowe, wielu z nich tutaj także zmarło. W przemysłowym mieście Glasgow podziwialiśmy plac Wolności z kilkunastoma /!!/ pomnikami zasłużonych dla historii Szkocji. Brakowało osławionych wrzosów, rozkwitają dopiero latem, ale kolorów dostarczały dziko rosnące żonkile i żarnowiec ostrokrzewy. Z autobusu podziwialiśmy dość częste pola golfowe, rozległe łąki z barankami, jak zabawki. Słuchaliśmy gry na dudach, poznaliśmy ich budowę i podjęliśmy ryzyko gry na tym instrumencie. Na powrotnym rejsie - huśtało, przeżyliśmy...
Droga była daleka, ale organizator skutecznie ją umilał. Jaki kierunek wybierzemy teraz?









