Spotkanie z poezją - Rafał Wojaczek
Spotkanie z poezją w dniu 25 kwietnia 2025r. prowadzone przez Panią mgr Krystynę Korbut-Płonkę.
Tym razem uczestnicy poznawali życie i twórczość kolejnego poety zaliczanego do grupy „Turpistów” - Rafała Wojaczka. /Poprzednio omawiana była poezja St. Grochowiaka i A. Bursy/
Turpizm to kierunek w sztuce i literaturze, który skupia się na ukazywaniu brzydoty, przemocy i upadku. Wojaczek w swoich wierszach nie unika trudnych tematów – opisuje cierpienie, samotność, rozczarowania i własne wewnętrzne konflikty. Jego teksty często są pełne surowej szczerości i bezkompromisowości, co wpisuje się w turpistyczną estetykę.
Urodzony w 1945 roku artysta przeżył swoje życie burzliwie. Tak sam o nim pisze: „Chodziłem do szkół, dorastałem w bibliotekach, na dworcach kolejowych, w domach cudzych i mniej cudzych, w barach lepszej i gorszej kategorii, jeszcze w innych miejscach. Pływałem po rzekach, jeziorach i po wielkiej wodzie także. Udzielałem się Przygodzie – „Ziemia mi wolną była niestety.” Niekiedy umierałem i wtedy z tamtej strony życia odpowiadałem: a kuku. Wystarczy? PS. Mogę też inaczej.”
Uwiera go naginanie ludzi do systemu, odbieranie wolności we wszystkich sferach życia obywatela, człowieka – oddaje to w wierszu „Sól w nasze rany” /fragment/
Sól w nasze rany, cały wagon soli
By nie powiedział kto ,że go nie boli
Piach w nasze oczy, cały Synaj piasku
By nie powiedział kto, że widzi jasno
(………………………………………………………..)
Strach w nasze serca, tyle grozy gęstej
By nie powiedział kto, że nie zna lęku
I salwę w płuca czy też sznur na szyję
By nie powiedział kto, że jeszcze żyje.
A wiersz „Lament Bohaterów” kończy słowami:
„Ach, gdybyśmy złapali tego skurwysyna,
co nam ten świat wymyślił.”
Tak widzi otaczającą rzeczywistość i siebie w tej rzeczywistości. Jego życie naznaczone jest alkoholizmem i skandalami. Sam przyczynia się do powstania mitu „poety przeklętego”, a jednocześnie w jednym z wierszy pyta siebie:
Kim jest ten, co mi się jawi w lustrze
Nie kobietą ani też osobą
Mgły, tylko tak okrutnie sobą,
Że miejsce w almanachu dotąd puste?
Kim jest ten, co z mojego kieliszka
Pijąc nie pijakiem jest, chociaż
Podejmowany przez policję z błota
Za cechowego brany towarzysza?
Kim jest ten, co moim długopisem
Wypisuje moje wiersze
I w moim łóżku moją żonę bierze?
Kim jest ten, co przed chwilą wyszedł?
Przyjaciele zapamiętali go jako wrażliwca i cynika, niemal menela i romantycznego kochanka. „Każdy kto znał go osobiście, zapamiętał go inaczej” - pisze Stanisław Bereś w tomie „Wojaczek wielokrotny”.
Młodzieńcza fascynacja miłością, cielesnością idzie w parze z pamięcią o śmiertelności i śmierć znajduje miejsce w jego wierszach, nawet intymnych.
Żeby mi pozwolono Coś mieć Żeby Ciebie
Żeby chociaż na chwilę Sekundę zachwytu
Śmiercią co zza Twych pleców będzie wyglądała
Żeby nie zabraniano zapomnieć o życiu.
Inny wiersz miłosny kończy:
Dziwisz się gdy mówię że Cię kocham,
Przecież to znaczy: jestem już zawczasu wdowa.
Jego twórczość charakteryzuje się głębokim, często bolesnym spojrzeniem na rzeczywistość, pełnym emocji i niepokoju. Głęboki liryzm i pragnienie czułości, przeplata się z obsesyjnym lękiem i koniecznością pamiętania o tym co nieuniknione.
Ile kwiatów…… (………………………)
Ile klęski tyle pętli na świecie śmiertelnym Ile śmierci tyle szczęścia na tym świecie nędznym.
Odchodzi 11 maja 1971r., na własnych warunkach, zażywając środki nasenne.
W czasie krótkiego życia, poświęcił się pisaniu. Debiutował w miesięczniku „Poezja” w 1965 roku.
Debiut przyniósł mu rozgłos w środowisku literackim. W kolejnych latach przygotował do druku
4 tomy wierszy, z których za życia ukazały się dwa „Sezon” /1969/ oraz „Inna bajka” 1970.
Bezpośredniość i odwaga w ukazywaniu brzydoty i bólu sprawiają, że Wojaczek jest uważany za jednego z najważniejszych przedstawicieli turpizmu w polskiej literaturze.
