Stowarzyszenie Uniwersytet Trzeciego Wieku w Andrychowie

menu

Edward Stachura i jego "życiopisanie "... - wieczór z poezją, 31. 10.2025

03 listopada 2025

Edward Stachura 18.08.1937 Chervieu (Francja)– 24.07.1979 Warszawa

Obieżyświat? Wagabunda? Niespokojny duch? Niebieski ptak? Nadwrażliwiec. Piewca Świata. Wieczny tułacz.


Edward Stachura i jego \

Universum sprzeczności: Szedł gdzie go oczy poniosły, spał gdzie chciał, jadł co mógł, skory do hazardu – w domu skrajnie pedantyczny, choć często bez pieniędzy. Jeśli zakochany, to najgłębiej jak się da. Pisał jak żył. Stylem bycia, poezją i śpiewanymi przez siebie piosenkami uwiódł rzesze młodych ludzi.

Piosenka dla zapowietrzonego Edward Stachura

Cudownie jest
Powietrze jest
Dwie ręce mam
Dwie nogi mam

W chlebaku chleb
Do chleba ser
Do picia deszcz

Nadchodzi noc
I zimno z nią
Mam ręce dwie
Obejmę się

Ukryję się
Utulę się
We własną sierść

Daleko świt
Nie widać nic
Dwie nogi mam
Dojdziemy tam

Szczekają psy
Fruwają mgły
Niech pani śpi

Powietrze jest
Cudownie jest

W wieku 11 lat wyjeżdża z kraju swego urodzenia do Polski wraz z rodzicami, którzy wracają z emigracji. Szkoła podstawowa na prowincji, średnia, studia na KUL-u. Już w średniej szkole ujawnia talent poetycki. Od początku dopomina się o godność życia ludzkiego. Ironia, jako element mediacyjny między sprzecznymi wartościami, pozwala mu na dramatyczne wyeksponowanie sytuacji człowieka w zdeprawowanej, współczesnej cywilizacji.

Żona, Zyta Bartkowska, miała być tą jedyną, na całe życie. Razem wytrwali 10 lat. Pomimo gorącej miłości myśli samobójcze nie przestają go opuszczać.

Wśród najważniejszych utworów należy wymienić:

Zmarł tragicznie jak wielu przed nim i po nim: z wyboru.

Młody mężczyzna w dżinsach, z torbą na ramieniu i gitarą. Młodzi wrażliwcy odnajdywali w jego prozie swoje rozterki, kłopoty z nieprzystosowaniem, pytania o sens życia. Buntował się przeciwko „życiu na niby”, miał pragnienie intensywnego, zachłannego przeżywania każdej chwili. Pisał, że „wszystko jest poezją”, dlatego trzeba doskonalić swoją ciekawość świata, a nie spać na jawie.

Piosenka, której nie da się przestać śpiewać Edward Stachura

Słońcem byliśmy!
Cieniem jesteśmy!
Słońcem będziemy!
Dziećmi swych dzieci!
da capo senza fine

Dziś niemal całkowicie zapomniany. Po sieci krążą liczne nagrania z jego tekstami, śpiewanymi m.in. przez Annę Chodakowską (Msza wędrującego), Stare Dobre Małżeństwo, Piotra Machalicę.

Był jak iskra, swoim życiem i poezją pokazywał, że w każdej rzeczywistości można być wolnym, choć czasem za wysoką cenę.

W niuanse poezji i prozy Stachury, wprowadziła nas, jak zwykle mgr Krystyna Korbut-Płonka



Więcej wpisów archiwalnych z roku 2025

Projekt, realizacja i sponsoring strony